Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edycja limitowana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edycja limitowana. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 lipca 2014

MAC Stroke of midnight face palette (cool)

Z uwagi na fakt, że przez prawie rok nie napisałam żadnej recenzji kosmetyku, mam teraz mnóstwo produktów, o których koniecznie chcę Wam napisać. Są to na ogół perełki, których używam przez większość czasu i nie mogę się doczekać, żeby zacząć się nimi zachwycać, albo buble, które zostawiam sobie na stresujący dzień w celu poprawienia sobie humoru rzucaniem mięsem.
Dziś będzie jednak o ulubieńcu. Ulubieńcu ulubionej firmy w ulubionej formie i ulubionych barwach (no, może jednak trochę bardziej lubię odcienie brązu, ale chciałam wzmocnić siłę wypowiedzi ;)). Dziś będę słodzić, od razu uprzedzam, więc jeżeli ktoś akurat nie ma ochoty na wysłuchiwanie moich "ochów" i "achów" to odradzam dalszą lekturę.


niedziela, 7 lipca 2013

Essence Guerilla gardening Floral glam - róż do policzków



Mam tyle limitkowych zaległości, że aż nie wiem, którą powinnam opisać w pierwszej kolejności. W poprzednich kolekcjach było kilka dobrych kosmetyków, ale uznałam, że skoro i tak nie ma ich już w sprzedaży, zacznę od recenzji produktu, który macie jeszcze szansę dorwać w sklepach. Guerilla gardening spodobała mi się od pierwszego wejrzenia. Początkowo miałam ochotę na różową wersję różu, ale niestety została wykupiona. Teraz nawet się cieszę, bo czerwień jest bardzo delikatna - różu nie byłoby chyba wcale widać. :)



Kosmetyk zamknięto w naprawdę malutkim pojemniczku (mniej więcej wielkości cieni do powiek Essence). Myślę, że tak jest lepiej - wiadomo, że takie produkty szybko wysychają, a przy mniejszej pojemności - mniej kosmetyku się zmarnuje. Opakowanie nie jest ani ładne, ani brzydkie - ot zwyczajny przezroczysty plastik z napisem, który pewnie szybko się zetrze. 
W dotyku przypomina to-to balsam do ust w stylu Nivei, czy Carmexu, jest miękki i dosyć sporo zostaje go na palcu. Kolor jest piękny - zarówno w opakowaniu, jak i po roztarciu. Intensywna czerwień już na palcu staje się ciekawym, ciemnym różem. Po roztarciu uzyskujemy efekt delikatnego, uroczego rumieńca. Naprawdę nie trzeba się obawiać tego kosmetyku - wydaje mi się, że wyrządzenie sobie krzywdy przy jego pomocy jest niemożliwe. Poniższe "rumieńce" zostały uzyskane przez dwukrotne rozmazanie dwóch mocno umaczanych paluchów, a same widzicie jakie są delikatne. Stanowi to nawet pewien problem - w myśl zasady mokre na mokre, nakładałam go na podkład, przed upudrowaniem twarzy, a kiedy nałożyłam puder - nie było widać, że pod nim znajduje się róż. 




Próbowałam używać tego różu jako szminki, ale powiem Wam szczerze, że efekt był kiepski. O ile sam kolor prezentował się po prostu prześlicznie, o tyle formuła kosmetyku sprawiła, że z bliska wyglądał po prostu koszmarnie. Po pierwsze zbiera się i jednocześnie włazi we wszystkie możliwe zmarszczki. Po drugie - schnie w nieskończoność, a jak już wyschnie - praktycznie się nie trzyma. Zobaczcie z resztą same:

To nie są skórki, ani potworne bąble, to róż!!

Okropne, nie?


Ale jako róż - piękny, delikatny, idealny dla młodych dziewcząt. I niech to posłuży za podsumowanie. 

piątek, 5 lipca 2013

Zapowiedź LE Catrice - L'Afrique c'est chic

Na stronie Catrice pojawiła się nowa edycja limitowana - L'Afrique c'est chic. Moim zdaniem prezentuje się całkiem nieźle:
Bardzo podobają mi się lakiery (zwłaszcza L'Orange) jednak największą ochotę mam na różobrązery i pędzel do nich. Cienie mają ładne kolory, ale raczej się nie zdecyduję. Pomadki - w mojej opinii - nie powalają.
A wam jak się podoba?


wtorek, 11 czerwca 2013

Zapowiedź: LE Catrice Glamazona i Matchpoint

Dziś - zgodnie z zapowiedzią - prezentacja kolejnych edycji limitowanych, tym razem firmy Catrice. Mamy dwie interesujące propozycje. Pierwsza z nich to 

Glamazona:


Wiem, że powyższy obrazek jest dosyć chaotyczny, ale tak to jest, kiedy wymyśla się takie długie nazwy kosmetyków. :) Tutaj zdecydowanie interesują mnie kredki do ust, rozświetlacz i róż I got a flower! Uważam, że kolory cieni i lakierów są śliczne, ale osobiście raczej na nic się nie zdecyduję.

Druga kolekcja nosi nazwę

Matchpoint


Również tutaj moją uwagę przykuły kredki do ust, a poza tym te cudne róże w sztyfcie! Znów plus za kolory cieni, z lakierów podoba mi się tylko The Winning Cream (chociaż myślę, że na żywo ChamPINKon również będzie piękny). Kosmetyczka też wygląda nieźle, ciekawa jestem jakiej będzie wielkości.

I to tyle! Nadrobiłam zaległości limitkowe! :) Co sądzicie o tych prezentowanych dzisiaj? Lubicie notki poświęcone edycjom limitowanym, czy niespecjalnie? Dajcie znać!

Zdjęcia produktów stąd, wycinanki i wklejanki - ja.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Zapowiedź: LE Essence Tribal Summer

Wiem, że ostatnio wrzucam dosyć sporo zapowiedzi limitek, ale wskutek niemal miesięcznej przerwy w nadawaniu, mam w tym temacie trochę zaległości. Dlatego dziś chciałam Wam pokazać kolejną propozycję Essence - Tribal Summer. Oprócz tego jutro pokażę dwie kolekcje Catrice i już koniec, przyrzekam! :)

Zdjęcia stąd, łączenie - ja.

Uważam, że powyższa kolekcja do kolejny krok w dobrą stronę. Pomadki, róż i bronzer wyglądają bardzo kusząco, pigmenty i lakiery mają piękne kolory, opakowania też prezentują się nieźle.  Generalnie - Essence, masz mnie. :) 
A jak Wam się podoba? Skusicie się na coś, jeśli limitka będzie w Polsce?? :)


poniedziałek, 3 czerwca 2013

Zapowiedź: LE Essence Me&My Ice Cream

Na stronie Essence pojawiła się zapowiedź nowej kolekcji limitowanej. Będzie nosić nazwę Me & My Ice Cream. Niemal wszystkie kosmetyki doskonale korespondują z nazwą, a ich kolory są słodkie i pastelowe. Nie moja bajka, ale przyznam, ze kilka rzeczy wpadło mi w oko. Kolekcja będzie dostępna w Polsce.

Zdjęcia produktów ze strony Essence zmiksowane przeze mnie.

Z przyjemnością przyjrzę się kuleczkom rozświetlającym, może przygarnę jeden z balsamów i jakieś lakiery. Zawsze chciałam też wypróbować naklejki na paznokcie, ale jakoś nigdy nie zdecydowałam się na zakup. Jeżeli nie będą drogie, nie wykluczam, że wezmę.
Jak Wam się podoba? Krok w dobrą stronę, czy kontynuacja proponowanej ostatnio średniawki?


niedziela, 26 maja 2013

Zapowiedź: LE Essence: Ticket to paradise i Girls on tour


Ponieważ zamierzam jutro oddać do sprawdzenia połowę pracy magisterskiej, czasu mam niewiele. W związku z tym pokażę dziś na szybko dwie limitowane edycje Essence, które wiszą na ich stronie już od jakiegoś czasu, a których jak dotąd nie zdążyłam pokazać. Są to Ticket to paradise i Girls on tour.


Ticket to paradise z daleka wygląda świetnie, ale po bliższym przyjrzeniu stwierdzam, że skuszę się chyba tylko na błyszczyki i może któryś lakier. 


Girls on tour jest chyba (o ile to możliwe ;)) jeszcze słabsza. Póki co podobają mi sie tylko lakiery, a i bez nich się obejdę. Z tego co słyszałam, ta limitka będzie dostępna tylko w Niemczech. Może to i lepiej?

Sama nie wiem co stało się z Essence, ale od dłuższego czasu limitki nie robią na mnie wrażenia. Są jakieś takie ubogie i odtwórcze. Zawsze brałam te kosmetyki choćby ze względu na piękne, spójne tematycznie opakowania - teraz w ten sposób nie skusiłoby mnie chyba nic. Szkoda, bo lubiłam zabawę w kolekcjonowanie limitowanych edycji Essence. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?



środa, 24 kwietnia 2013

MAC Prom Princess - róż do policzków (Archie's Girls)




Dziś będzie dużo zdjęć i mało tekstu, a więc odwrotnie niż na ogół. ;) Powód jest prosty: czasu mam niewiele, bloga zaniedbywać nie chcę, a o właściwościach wszystkich kosmetyków Maca pisałam już tyle, że naprawdę nie ma sensu się powtarzać. :)
Notatka traktować będzie oczywiście o cudownym różu z limitki Archie's Girl. Posiadany przeze mnie odcień to Prom Princess.



Jak możecie zobaczyć na zdjęciach, Prom Princess to bardziej purpura niż róż. :) Kolor jest fantastyczny, niepowtarzalny, dosyć rzadko spotyka się takie odcienie. Kosmetyk wydaje się szaleńczo intensywny, ale - jak zobaczycie na poniższych zdjęciach - da się nim uzyskać również bardzo delikatny efekt. Mimo że odcień jest niecodzienny, okazał się nadspodziewanie twarzowy - zupełnie jak pomadka z tej edycji.
Opakowanie jest dokładnie takie, jak w standardowych różach, różni je tylko grafika umieszczona na pokrywce.


Róż ma satynowe wykończenie, jest bardzo drobno zmielony. Jak widzicie, posiada trochę delikatnych drobinek. Na zbliżeniu są one widoczne, ale na twarzy tworzą bardziej ogólny połysk, niż tandetny efekt brokatu. Róż doskonale nakłada się przy pomocy pędzla, bardzo łatwo stopniować efekt, jaki daje. Mamy tutaj praktycznie nieograniczone możliwości - od delikatnego rumieńca, jaki mógłby wywołać wiatr po poliki rosyjskiej matrioszki. ;))
Produkt nie warzy się, nie uczula, nie zapycha. Na twarzy wytrzymuje cały dzień (pod wieczór jest może nieco delikatniejszy).



Na poniższym słoczu starałam się pokazać jakie możliwości daje ten róż. Górne warstwy są delikatne, na dole mamy efekt niezbyt już zdrowego rumieńca. ;))


I małe stopniowanie na twarzy:



Podsumowując: oczywiście polecam ten kosmetyk. Jest piękny, jest trwały, jest twarzowy... po prostu róż na szóstkę!


wtorek, 23 kwietnia 2013

Zapowiedź: LE Catrice Hip Trip, czyli chcę wszystko! ;)

Od czasu do czasu zdarza się edycja limitowana, która doprowadza mnie do wniosku, że dobrze jest śledzić ten temat na bieżąco. Taka limitowanka sprawia, że ślinię się przez monitor do proponowanych w niej kosmetyków, kilka razy na tydzień wchodzę pogapić się na zdjęcia, a oprócz tego monitoruję fora internetowe i blogi w poszukiwaniu informacji na temat dostępności. Taka właśnie jest Hip Trip firmy Catrice, którą mam przyjemność Wam zaprezentować.


Po raz pierwszy podobają mi się wszystkie lakiery, pomadki i nawet ta nieszczęsna oprawka na paszport. :) Jak znam życie to pewnie zdecyduję się także na róż i - kto wie - może pierwszy raz od półtora roku wezmę i cienie. Drżyj Naturo, kiedy wystawisz stand z tą kolekcją natychmiast go ogołocę! :)

A co Wy sądzie o Hit Trip?




Zdjęcia ze strony Catrice, połączenie ich w tę cudowną całość oraz wykonanie podpisów to moja własna robota, o! ;)

piątek, 12 kwietnia 2013

MAC satin lipstick - Daddy's little girl





Dziś pokażę Wam moje najnowsze odkrycie - cudowną, piękną, mięciutką pomadkę. Pochodzi z limitowanej edycji Maca, którą pokazywałam jakiś czas temu (Archie's Girls). Nie wiem czy jest jeszcze dostępna, ale cieszę się, że udało mi się na nią załapać, bo stała się moim osobistym hitem. :)


Daddy's Little Girl to odcień pomiędzy różem a fioletem, bardzo soczysty i nadspodziewanie twarzowy. Początkowo zastanawiałam się, czy nie zdecydować się na inny wariant kolorystyczny, ale jestem bardzo zadowolona, że wzięłam właśnie ten, ponieważ mając na ustach tę pomadkę, czuję się tak naturalnie, jakbym się w niej urodziła. ;)


Właściwości szminki są równie cudowne, jak jej kolor. Mamy tu do czynienia z wykończeniem Satin, którego jak dotąd nie próbowałam. Polubiłam się z nim nawet bardziej, niż z niedoścignionym dotąd Amplified. Satin ma niemal tak samo mocną pigmentację, kryje zaledwie odrobinę słabiej, a jest znacznie lżejsza, zupełnie jak pomadka ochronna. Na ustach zachowuje się bez zarzutu - porządnie się trzyma, nie wylewa się za kontur, ani nie rozciera. Pozostawia przyjemne uczucie delikatnego nawilżenia - ponownie pojawia się skojarzenie z pomadką ochronną. A co najważniejsze - nie wysusza ust! To mega ważne, bo w przypadku tak intensywnego i odważnego koloru, dobrze wypielęgnowane usta to podstawa, a - paradoksalnie - szminki we wzmiankowanych barwach bardzo często wysuszają usta.


Zobaczcie jak szminka prezentuje się na ustach:



Podsumowując: tak, tak i jeszcze raz tak! Sama jestem zaskoczona, ale jestem w stanie nosić tę dosyć widoczną, bądź co bądź, szminkę praktycznie codziennie. Jej właściwości sprawiają, że używanie jej to przyjemność! Szczerze polecam nie tylko tę pomadkę, ale wszystkie MACzki o wykończeniu Satin.


środa, 10 kwietnia 2013

LE Essence Vintage District - mam i ja!



Od początku tego roku starałam się dorwać limitkę Essence Vintage District. Początkowo była dostępna tylko w Hebe, ale potem poszła fama, że mają ją wprowadzić do Natur, więc dosyć często tam zachodziłam. Ostatnio przestałam, bo uznałam, że będze z nią jak z mityczną Fantasią. Jakież było więc moje zdziwienie, kiedy Luby, wysłany do Natury po waciki zadzwonił z informacją, że znalazł jeszcze nietknięty stand z tą właśnie edycją. Oczywiście poprosiłam go o zakup kilku rzeczy:


Zdecydowałam się na piękny róż, który od początku przykuł moją uwagę, a także szminko-błyszczyk, ozdoby do paznokci i top coat. Jak na razie wszystko bardzo mi się podoba.


Poniżej pierwsze, szybkie swatche zakupionych produktów.


Udało wam się dorwać coś z Vintage District? Na co macie ochotę?


czwartek, 4 kwietnia 2013

LE Essence: Guerilla Gardening & High Heel Mania


Znalazłam dziś dwie nowe zapowiedzi kolekcji Essence. Pierwsza z nich to Guerilla Gardening, zobaczcie:


Osobiście uważam, że jest niezła. Bardzo podobają mi się róże i błyszczyki, ten piękny zielony lakier (ciemniejszy) i różowy pyłek do paznokci (chociaż nie wiem jak to ma działać ;)). Pewnie skuszę się też na żel do brwi jeżeli szczoteczka nie będzie zbyt duża. 

Druga kolekcja jest dziwaczna. Ja rozumiem, że idzie lato i będziemy eksponować stopy, ale to, co znajdziemy w High Heel Manii zupełnie do mnie nie przemawia.


Uważam, że do profilu Essence pasują tylko lakiery i nalepki, ewentualnie tatuaże. Ale wszystkie pozostałe okołobutowe akcesoria według mnie nie mają żadnego sensu. Co myślicie?



poniedziałek, 18 marca 2013

LE Catrice: Geometrix


Postanowiłam, że będę Was na bieżąco informować o wszystkich edycjach limitowanych Essence, Catrice i Maca. Z tego powodu rośnie lista zaplanowanych recenzji, które nie mogą ujrzeć światła dziennego, ponieważ staram się dotrzymać wspomnianego postanowienia. Dziś przychodzę z kolejną taką notatką. ;)
 Panie i Panowie, kolekcja Geometrix od Catrice:


Powiem tak: uwielbiam wszystko co geometryczne, przemawia do mnie prostota nazewnictwa i doboru kolorów, ale zasadniczo - moim zdaniem - kolekcja tyłka nie urywa. Chętnie zdecydowałabym się na pędzel kabuki, z ciekawości na pewno wezmę też bibułki i może błyszczyk, ale to chyba tyle. ;)
A Wam jak się podoba?

Zdjęcia - jak zwykle - ze strony producenta, łączenie - jak zwykle - ja. ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...