W zimie to tylko książka i łóżko, ale ileż można!
Protestuję! Mam już dość tej zimy!
Nie chodzi już nawet o to, że ciągle jestem zmęczona i w ogóle nie chce mi się wychodzić z domu. Chodzi o to, że prowadzenie bloga staje się praktycznie niemożliwe! Bez przerwy ciemno, buro. Trudno złapać dobre światło nawet przy obiektywnie niezłej pogodzie. Zapasy zdjęć zrobionych przy dobrym oświetleniu już mi się skończyły, a nie chcę wracać do publikowania fotek w fatalnej jakości. I tak siedzę. O czasu do czasu wrzucam zapowiedzi kolekcji, zdjęcia włosów, Bóg wie co jeszcze. Porządnej recenzji nie było tu chyba od dziesięciu dni.
I to jest główna przyczyna zastoju na blogu. Jasne, mam mało czasu, ale już przywyczaiłam się do prowadzenia tej strony i zawsze jestem w stanie wygospodarować godzinkę na napisanie notki. Co z tego skoro bez zdjęć nie mogę zrobić nic?!
Także muszę chyba kupić w końcu dobre żarówki do namiotu bezcieniowego no i - w dalszej perspektywie - lepszy aparat. Jeżeli znacie się na fotografii, piszcie jakie są dobre i w sensownych cenach, bo ja nawet nie wiem jak się zabrać za poszukiwanie.
Poza tym przygotowania do ślubu idą pełną parą i szczerze powiedziawszy, wolałabym chyba już mieć to za sobą. ;) Przygotujemy się też do wyjazdu (kupiliśmy nawet bilety na przedstawienie na Broadway'u, nie mogę się doczekać!! :D) i zmiany mieszkania. A mnie samą coraz bardziej przeraża praca magisterska, której obrona zbliża się wielkimi krokami i już mi rękę na ramieniu kładzie.
I właśnie dlatego tak się wściekam na tę zimę. Mam tyle roboty, a chęci działania - zero. Muszę to przewalczyć. Co robicie jak nie chce Wam się nic, zupełnie? ;)































