czwartek, 18 października 2012

Sephorowa wyprzedaż -50%



Moje inicjatywa polegająca na oszczędzaniu na wakacje ma się ostatnio słabo. Ciągle pojawia się coś co muszę mieć natychmiast, już i zaraz. Tym niemniej w dniu dzisiejszym uważam się za usprawiedliwioną. Każdy z powyższych zakupów kosztował mnie bowiem 50% ceny początkowej. Dlaczego? Otóż rozbiórka Supersamu w Katowicach przy ulicy Piotra Skargi zbliża się wielkimi krokami, więc Sephora zmuszona była zamknąć swoje podwoje organizując przy tym wielką wyprzedaż: wszystkie produkty w cenie o połowę niższej.
Zasadniczo poszłam po perfumy, ale że półki były już przebrane zdecydowałam się na trzy inne rzeczy. Krem widoczny na powyższym zdjęciu kupiłam dla Mamy, a za wszystko zapłaciłam 209 zł. Miałam w koszyku jeszcze śliczny lakier OPI, ale nie miał kodu, więc musiałam go odłożyć.
Poniżej zbliżenia na wszystko:





Na tę paletkę zdecydowałam się, ponieważ mam słabość do Burtonowskich klimatów, a ostatecznie wyniosła mnie jedynie 14,50 zł. Jak widzicie w środku umieszczona została malutka figurka.



Na błyszczyk od Lancome miałam ochotę od baardzo dawna. Praktycznie cała szafa z kosmetykami tej firmy była już pusta, na ten produkt trafiłam w sumie przypadkiem. Zapakowany był w dość mocno wymięte pudełeczko i trochę się bałam, czy nie okaże się zmacany, ale - ku mojej wielkiej radości - opakowanie jest czyściutkie i nie wygląda jakby ktoś przede mną go używał. Zapłaciłam za nie ostatecznie 39,50 zł.


Oprócz tego wzięłam jeszcze pędzel do podkładu z firmy Sephora. Aplikator do podkładu zawsze się przyda, a ten wydaje się być dosyć solidny. Po przecenie kosztował 49,50 zł.

A jak Wam idzie walka z kosmetycznym uzależnieniem?



środa, 17 października 2012

Prośba o pomoc



Drogie czytelniczki, potrzebuję pomocy. Ostrzyłam sobie zęby na najnowszą limitkę Essence (Wild Craft) i oczywiście przeszła mi koło nosa. W związku z tym mam do Was pytanie: czy któraś z Was ma informacje na temat dostępności limitki w którejś ze śląskich Natur? A może któraś byłaby chętna do dokonania zakupów dla mnie? Jeżeli ktoś ma informację, bądź chęć proszę o kontakt pod postem, lub na maila: tulajca@poczta.onet.pl

A jeżeli czaicie się na New in Town to informuję, że w Douglasie na Stawowej jest pełny stand. W Naturze na Staromiejskiej z kolei, była dziś praktycznie cała kolekcja Catrice 40s. 
Pozdrawiam i proszę o pomoc,




wtorek, 16 października 2012

Makijaż konkursowy: Ganguro Girl


Miało być dziś coś zupełnie innego, ale skasowały mi się zdjęcia, więc pokażę Wam  makijaż, który wykonałam na azjatycki konkurs u Matleeny. Wszystkie szczegóły tutaj.
Niektóre z Was może pamiętają, że prezentowałam tutaj podobny make-up praktycznie na samym początku prowadzenia bloga. Nieco zmodyfikowałam tamtą wersję (można ją zobaczyć w zakładce "Looks"), dajcie znać, która podoba Wam się bardziej. :)




niedziela, 14 października 2012

Produkty Benedyktyńskie - żel pod prysznic




Dziś chciałam Wam zaprezentować żel pod prysznic, który otrzymałam w prezencie jakiś czas temu. W moim mieście znajduje się cały sklep firmy Produkty Benedyktyńskie, a mimo to była mi ona zupełnie nieznana. Fakt istnienia owego sklepu odkryłam dopiero, kiedy zaczęłam robić pierwsze wprawki do niniejszej recenzji. Od razu powiem, że z tym kosmetykiem bardzo się polubiłam, myślę, że odwiedzę sklep celem znalezienia innych interesujących produktów.


Kosmetyk mieści się w butelce o pojemności 250 ml. Design jest raczej skromny, etykieta również nie "wali po oczach". Napisy z przodu zostały wykonane przy użyciu gotyckiej czcionki, logo producenta przypomina pieczęć. Nie wiem, czy wytwarzaniem rzeczywiście zajmują się benedyktyni, ale zdecydowanie takie wrażenie wywiera na mnie opakowanie.
Duży minus za brak jakiegokolwiek dozownika. Owszem, żel jest bardzo gęsty, ale i tak jego używanie byłoby o wiele prostsze, gdyby na końcu pojawiło się chociaż przewężenie, jak ma to miejsce w przypadku innych żeli. 


O sposobie działania kosmetyku możecie przeczytać w opisie, który jest widoczny na drugim zdjęciu.
Zapach - przyjemny. Dla mnie na pierwszy plan wysuwa się woń glinki, a że bardzo lubię ten aromat, kąpiel przy użyciu tego żelu to dla mnie przyjemność.
Jak zwykle recenzując produkty do mycia ciała mam pewien dylemat co napisać na temat właściwości kosmetyku. Bo z jednej strony z jakiegoś powodu tę glinkę i borowinę w tej buteleczce umieszczono, a z drugiej... żel pod prysznic ma się na ciele przez maksymalnie dwie-trzy minuty (a w moim przypadku duuużo krócej), i nie jestem do końca pewna, czy jest to wystarczający czas by jakiekolwiek działanie mogło być zauważalne. Przecież wszystkie maski z glinkami (np na twarz), należy trzymać przez co najmniej kilka minut. Borowiną, z tego co słyszałam, też raczej się okłada.
Tym niemniej muszę przyznać, że produkt zdecydowanie skóry nie wysusza. Po jego użyciu nie jest napięta - wręcz przeciwnie, bardzo delikatna, dobrze przygotowana do kontynuowania pielęgnacji.
Żel dobrze oczyszcza (nic dziwnego, SLeS na drugim miejscu w składzie), mnie osobiście nie uczula.



Podsumowując: bardzo zadowalający żel pod prysznic. Przyjemny zapach sprawia, że sięgam po niego z przyjemnością. Dodatkowo kosmetyk zawiera wyciąg z borowiny i glinki zielonej, więc - jeżeli wierzyć zapewnieniom producenta - dodatkowo pielęgnuje nasze ciało. Myślę, że jak go zużyję to przejdę się do sklepu spróbować jeszcze jakiegoś kosmetyku tej firmy.



piątek, 12 października 2012

Oswajanie jesień i kilka marzeń kosmetycznych ;)


Dziś mam dla Was tylko kilka zdjęć rzeczy fajnych. :) Na początek dwa seriale: jeden stosunkowo nowy, drugi stary, obydwa pomagają mi oswoić jesień. :) 
Poniżej kilka kosmetycznych cudeniek - o niektórych marzę od dawna, inne dopiero odkryłam. :)



 








LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...