Pokazywanie postów oznaczonych etykietą La Roche-Posay. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą La Roche-Posay. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 lipca 2012

La Roche-Posay: Thermal Spring Water - woda termalna


Kiedy pogoda dopisuje tak bardzo jak ostatnio, dbanie o cerę staje się dużo trudniejsze. Dobrze jest mieć coś, co pomoże nam odświeżyć ją w ciągu dnia. Ja znalazłam ostatnio produkt, który jest dla mnie idealny:



Woda termalna La Roche-Posay, oprócz orzeźwiającego działania, posiada oczywiście całe mnóstwo innych zalet. Wg producenta ma łagodzić wszelkie podrażnienia, zmniejszyć przekrwienie, usuwać świąd, uelstycznić skórę. Prezentowany dziś produkt zdecydowanie wywiązuje się z tych obietnic. Woda termalna idealnie nadaje się na gojenie wszelkich ranek powstałych wskutek mechanicznego oczyszczania twarzy (m.in. dlatego od wczoraj się z nią nie rozstaje ;)). Skóra zmęczona (słońcem i nie tylko) z ulgą przyjmuje każdą aplikację. Opakowanie jest malutkie, zmieści się do większości torebek (może poza malutkimi kopertówkami). Produkt aplikujemy przy pomocy spray'u, co nie jest odkrywcze, ale bardzo wygodne, więc po co kombinować, skoro działa. ;)


Więcej o jej pozytywnym działaniu możecie przeczytać na wizażu. Informacje, które tam znajdziecie można przeczytać na opakowaniu produktu, ale nie byłam w stanie zrobić dobrego zdjęcia.
Nie jestem w stanie myśleć w tym upale, więc na tym skończę notkę. ;)


Podsumowując: woda termalna to ostatnio numer jeden mojej pielęgnacji. Ta z La Roche-Posay wyjątkowo przypadła mi do gustu i na pewno długo się z nią nie rozstanę.


sobota, 1 października 2011

La Roche-Posay Effaclar - tonik zwężający pory


Dziś obiecana recenzja toniku La Roche-Posay. Klikając tutaj możecie przeczytać o płynie do demakijażu tej firmy.


Tonik zamknięty jest w identycznej, jak płyn do demakijażu, butelce, która również mieści 200 ml produktu. Jedyna różnica polega na tym, że butelka płynu jest przezroczysta, a ta - przezroczysto niebieska.
Zapach to pierwsza olbrzymia wada produktu. Jest alkoholowy. Nie kosmetyczny, spod którego delikatnie wyczuwalna jest woń alkoholu, ale alkoholowy w pełnym tego słowa znaczeniu. Pachnie jak spirytus, spod którego może odrobinę wychodzi zapach podobny do tego, jaki miał płyn. Na waciku wspomnianej domieszki nie mamy w ogóle, tak, że mam wrażenie, że będę oczyszczać twarz wódką. :)


Naprawdę szczerze nienawidzę swoich porów (zwłaszcza na nosie i na policzkach!). Tylko ten fakt skłonił mnie do wypróbowania produktu po tym jak zapach niemal zwalił mnie z nóg. Po aplikacji nie było charakterystycznego uczucia odczuwalnego po użyciu toniku - delikatnego i bardzo, jak dla mnie, przyjemnego mrowienia. Nic z tych rzeczy. Osobiście miałam poczucie jakby obciążonej, nieco klejącej skóry. Uznałam jednak, że może "tak to ma działać" i używałam dzielnie przez jakiś czas, uznając że dla efektu zwężonych porów mogę się poświęcić. Jednakże efektu takiego nie spostrzegłam. Może moje olbrzymie pory to tylko mój wymysł, a może ten tonik niezbyt dobrze radzi sobie z moją skórą, ale nie mogę powiedzieć, żebym dostrzegła jakąkolwiek poprawę. Ciekawa jestem waszych opinii - czy któraś z was używała tego toniku, a jeżeli tak - czy efekt był odczuwalny? Jakby nie było La Roche-Posay jest firmą, której ufam, ich kosmetyki uważam za dobre, a tu nagle taki produkt?


Podsumowując: ja niestety tego produktu polecić nie mogę. Denerwuje mnie jego zapach, uczucie jakie zostawia na skórze, a to wszystko w zasadzie bez większych efektów. Nie można jednak wykluczyć, że u Was się sprawdzi - w końcu każda skóra jest inna.
Pozdrawiam!

piątek, 30 września 2011

La Roche-Posay - płyn micelarny


Oprócz płynu micelarnego z powyżej linii, zrecenzuję jeszcze tonik zwężający pory (na zdjęciu po lewej). W związku z tym - zapraszam również jutro.


Płyn jest zamknięty w prostej, przezroczystej buteleczce mieszczącej 200 ml produktu. Dzięki przezroczystości opakowania zawsze wiemy ile produktu zostało. Butelka zaopatrzona jest w typowy dla takich kosmetyków dozownik - nie będzie zatem problemu z wykończeniem kosmetyku.
Produkt (wg Internetu ;)) kosztuje ok. 35 zł, choć widziałam, że na promocji można za tyle kupić nawet podwójną objętość.


Płyn pachnie bardzo słodko, ale delikatnie - tak, że przy nakładaniu czuć po prostu przyjemny kosmetyczny zapach.
Osobiście niespecjalnie lubię płyny micelarne - wolę mleczka. Jednak moja opinia o nich zmieniła się diametralnie po użyciu tego produktu. Nalewam go na wacik, przecieram nim oko, poprawiam drugą stroną, a tu zaskoczenie! Nie ma czego poprawiać. Wacik jest czysty. Muszę przyznać, że na prawdę mnie to zaskoczyło - przyzwyczaiłam się, że zmywając wodoodporne eyelinery i tusze muszę czyścić oko dłużej, a w tym wypadku hasło reklamowe - "demakijaż jednym gestem" naprawdę się sprawdza. Podobnie ma się sprawa z podkładami - co prawda nie używam tych najcięższych, najbardziej kryjących, ale z moimi radzi sobie fantastycznie. 
Mimo, że kosmetyk ma konsystencję raczej płynną, podczas zmywania oczu nie ma uczucia tępego pocierania ich wacikiem, jak w przypadku innych stosowanych przeze mnie płynów micelarnych. Ten daje odpowiedni poślizg, tak że zmywanie oka jest niemal przyjemne. ;)
Właściwości nawilżająco pielęgnujących nie zauważyłam, ale też nie widzę, żeby producent je obiecywał.


Podsumowując: płyn micelarny La Roche jest kosmetykiem, który "wyczyści" każdy makijaż. Jeżeli jednak oczekujecie od kosmetyku do demakijażu właściwości pielęgnujących to - w mojej opinii - możecie szukać dalej. Jednakże poziom oczyszczania twarzy jest nieporównywalny z jakimkolwiek innym kosmetykiem, którego używałam.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...