sobota, 22 czerwca 2013

O ciężarze sadełka i próbach jego zrzucenia

Przez większość życia miałam to szczęście, że byłam względnie szczupła sama z siebie, z natury. Zaledwie odrobina samodyscypliny (choć trudno tu mówić o czymś takim, u mnie miało miejsce raczej nieregularne i totalnie niehigieniczne jedzenie) pozwalała mi zachować zgrabną sylwetkę.


Jednak niezależnie od tego co robiłam i jak mało ważyłam, nigdy, przenigdy nie mogłam zmniejszyć rozmiaru mojego brzucha. Mój Wąż stwierdził kiedyś, że mam figurę bobasa i jest to dość dobre podsumowanie - mój brzuch zawsze wystaje. Właśnie dlatego około trzech lat temu zabrałam się za robienie brzuszków. Robiłam je przez dwa i pół roku, doszłam do 360 dziennie i... musiałam zarzucić, bo strasznie bolały mnie od nich plecy. Mniej więcej w tym samym czasie zaczęły się problemy z kolanami, które sprawiły, że pojawiło się wiele ćwiczeń, których nie byłam w stanie robić. Oprócz tego rzuciłam palenie i odstawiłam antykoncepcję hormonalną. I tak się obudziłam na początku czerwca o 10 kilo grubsza. Postanowiłam wziąć się za siebie! Od pierwszego czerwca ćwiczę z Chodakowską (póki co Skalpel, niedługo zamierzam coś do tego dołożyć) i staram się wykonywać jakąś dodatkową aktywność (pływanie, spacer itp). Od poniedziałku próbuję dołączać do tego dietę. Idzie mi ciężko, ale się nie zrażam. Póki co staram się wprowadzić zasadę pięciu posiłków dziennie. Oprócz tego staram się nie jeść słodyczy i słonych przekąsek, a jednego dnia tygodnia całkowicie z nich rezygnuję (wiem, że to malutki kroczek, ale od czegoś trzeba zacząć, próby rzucenia się "na głęboką wodę" u mnie nie działają ;)). Udało mi się też odstawić chipsy i paluszki.


Po co to piszę? Bo przyda mi się każda dawka motywacji. Mam nadzieję, że uda się tu stworzyć mini-wątek dla innych osób odchudzających się tak, byśmy mogły się nawzajem wspierać, wyżalać, doradzać itp. Będę się starała zdawać co jakiś czas raport z moich postępów. Póki co będę podawać tylko różnice w liczbach, bez konkretnych wartości i zdjęć. Jak uda mi się zejść do wymarzonego rozmiaru, pojawią się konkrety. 


Podzielcie się swoimi doświadczeniami, piszcie czy ćwiczycie, stosujecie diety, a jeśli tak - to co konkretnie robicie. Mam nadzieję, że uda nam się tu stworzyć atmosferę będącą inspiracją dla wszystkich zaglądających. :) Do dzieła dziewczyny!


22 komentarze:

  1. Ja od ponad miesiaca cwicze Skalpel co drugi dzien, ale poza minimalnym ujedrnieniem ciala i delikatnym wysmukleniem nie widze wiekszych efektow. Moze dlatego, ze nie stosuje zadnej diety i lubie slodycze:) Dzisiaj natomiast zrobilam 6 cwiczen po 6 minut tez Ewy Chodakowskiej i chyba przy nich zostane. Daja niezle popalic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na pewno zobaczę te ćwiczenia, ale póki co zostaję przy Skalpelu, muszę trochę wrócić do formy. :)

      Usuń
  2. mam ten sam problem, bo brzuchz najciężej mi zrzucic, wyglądam jakbym była w ciąży:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie tak jest, że jeśli się ma taką budowę, to na brzuch pomagają tylko ćwiczenia. :/

      Usuń
  3. Ja ćwiczę z Chodakowską ok 5 razy dziennie, piję ponad 2 litry wody, staram się używać dużo chili w daniach bo działa ponoć pięknie na trawienie ;-) Polecam też zieloną i czerwoną herbatkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w zasadzie robię wszystko tak samo, strasznie zależy mi na tych pięciu posiłkach, to podobno podstawa!

      Usuń
  4. Chętnie bym pomogła, ale zapał u mnie do ćwiczeń jest mizerny ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ten sam problem, jestem bardzo szczupła, tylko brzuch mam jakbym w ciąży była... Już nie wiem co mam z tym zrobić, bo próbuję różnych ćwiczeń, a za chwilę stwierdzam, że to bez sensu i zmieniam i przez to tkwię w miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nie jestem szczupła. :( :P A co do ćwiczeń - dają mnóstwo, naprawdę Ci polecam! W czasach kiedy ja robiłam brzuchy byłam zupełnie zadowolona ze swojego. :)

      Usuń
  6. Ja teraz ćwiczę zamiennie z Mel B i brzuszki plus twister :) Staram się jeść lepiej, więcej ruchu nie potrzebuję, bo codzienne 2godzinne spacery s synkiem robią lepiej niż nie jedno ćwiczenie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha to prawda! :) Ja właśnie miałam cały rok "przeleżany" i dlatego jestem w fatalnej formie. :P

      Usuń
  7. Robienie samych brzuszków nic nie daje, bo cóż z tego, że wyrabiają się mięśnie skoro tłuszcz nadal na nich jest obecny ;) Na zrzucenie oponki najlepsze jest cardio, ćwiczenia siłowe, typowe ćwiczenia rzeźbiące brzuch najlepiej zostawić na sam koniec :) Poza tym robienie brzuszków bezpośrednie po ćwiczeniach cardio bardzo podnosi efektywność tego ćwiczenia, brzuszki same w sobie wiele nie pomagają.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja też od 2 mcy cwiczę intensywnie :) z mel B. - cardio, rozgrzewka, cwiczenia na brzuch, na nogi, niektore na posladki, do tego skalpel chodakowskiej (ale tylko do momentu az sie nie kladzie na ziemie) i jeszcze jednej zagranicznej babeczki :) wrzucam Ci linka, zeby Cie zmotywowac (mam nadzieję ) ;)
    http://kosmetasia.blogspot.com/2013/06/przemyslenia-i-efekty-po-2-miesiacach.html

    żadnej diety się nie trzymam,bo wiem, że i tak bym z tego prędzej czy później zrezygnowała i znów miałabym moje 'ukochane' jojo ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. od ponad roku ćwiczę z Ewką, 7 dni w tygodniu najpierw był skalpel, potem killer i tak zostanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że mi też się uda. :)

      Usuń
  10. ja liczę na to że pewnego pięknego dnia moje sadełko po prostu wyparuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już przestałam w to wierzyć. ;)

      Usuń
  11. ja od listopada cwicze, na poczatku z chodakowska, ale po jakims czasie znudzila mi sie i tez cwiczenia uznalam za zbyt latwe i nie przynaszace pozadanego efektu, wiec sie przerzucilam na jillian michaels, ma mnostwo programow, mozna znalezc cos dla siebie na pewno;) co do diety to staram sie nie przekraczac 2 tys kcal dziennie i jesc w miare zdrowo:D

    OdpowiedzUsuń
  12. ja biegam od 2 tygodni, ale to dopiero początek. Potem jeszcze dorzucę jakieś ćwiczenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie mogę biegać, a szkoda, bo bieganie jest tanie, można się do niego zabrać praktycznie bez niczego i daje ładne rezultaty.

      Usuń
  13. Trzymam kciuki za powodzenie akcji :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja od kilki lat walczę ze sobą bo bym chciała mieć wagę jak wtedy gdy miałam 18lat, ale mąż mówi, że wtedy byłam dziewczynką teraz jestem kobietą i muszę się z tym pogodzić... tak więc bieganie od prawie roku w miarę regularnie daje mi o wiele więcej niż wszystkie diety świata dukany i inne takie.... biegam i czuję się świetnie w swoim ciele ;) a moje 60kg już nie straszy bo jest jędrne i bez cellulitu no i delikatnym kaloryferem na brzuszku:)

    trzymam za Ciebie kciuki, jest tyle możliwości aktywności fizycznej, że na pewno znajdziesz coś co będzie Ci sprawiać przyjemność a przy okazji zrzucisz zbędny balast!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...