środa, 11 lipca 2012

Kosmetykoholizm okiem faceta, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem drogerie


Wbrew pozorom nie każda kosmetykoholiczka wygląda w ten sposób.

Mężczyzna znajduje czyste skarpetki (bądź założy wczorajsze na lewą stronę), wyszukuje w szafie najmniej pogniecioną koszulę, zapina rozporek, wciska się w jedną ze swoich dwóch par butów (jedne na codzień, drugie, te czystsze, na tak zwane "większe wyjścia") i czeka. Zostało jeszcze sporo czasu, Luba dopiero zaczęła robić się na bóstwo, zdąży jeszcze sobie chłopaczyna w coś pograć, albo obejrzy coś w telewizji. Lecz nagle znad toaletki słyszy głos swej wybranki:

-Możesz mi podać ten puder? I jeszcze pędzel do niego?
-Eee... który?
-No przecież wiesz, ten mój ulubiony. Zajrzyj do kuferka.

A w owym kuferku - jak rzekł grobowym głosem Marlon Brando w Czasie Apokalipsy - HORROR. HORROR. Podobno dwie rzeczy na świecie są nieskończone - wszechświat i ludzka głupota. Tak ponoć powiedział niegdyś Albert Einstein, ja zaś nie zamierzam podważać jego autorytetu, a jedynie dodać trzeci przedmiot zakrzywiający czasoprzestrzeń i ignorujący prawa fizyki dotyczące objętości - damski składzik kosmetyków. Czy mowa o podręcznym, w postaci torebki, czy to wolnostojącym kuferku bądź toaletce zaopatrzonej w trzydzieści pięć tysięcy szufladek - wszystkie dla niewyćwiczonego, nieprzyzwyczajonego do feerii barw i kształtów męskiego oka wydają się nieogarniętym, kompletnym chaosem. I od razu rodzą pytania w rodzaju:

-Ale po co ci tyle? Nie wystarczą trzy cienie?
-Pędzel numer ile? Widzę takie cztery.
-Że jaki kolor? Śliwka to przecież owoc.

Jeśli osobnik płci męskiej jest wyjątkowo mało odporny psychicznie, zapewne ostatni raz jego ukochana zobaczy go w głównym wydaniu wiadomości, gdy zostanie ujęty przez stróżów prawa podczas nieudanej próby podpalenia pobliskiego Rossmana. Jednak nie martwcie się, drogie czytelniczki tego bloga, być może traficie na gościa, który przetrwa pierwszy chrzest ognia i nie dostanie udaru od patrzenia na zawartość waszych tajemniczych schowków na kosmetyki. A wtedy, powiadam wam, macie wyjątkowe szczęście. Pielęgnujcie takiego samca, karmcie go ambrozją i dopieszczajcie. Dlaczego?

  1. Taki facet, po tygodniu od ujawnienia się waszego osobliwego nałogu kosmetykowego, pomoże wam posprzątać wasz kuferek. Nie dlatego, by podkraść wam jakiś błyszczyk (jeśli tak się stanie, sprawdźcie też wasze szuflady z bielizną, tam też zapewne coś zginęło), ani tym bardziej, by pomóc wam. On pomaga w ten sposób sobie - by uniknąć kłótni oraz półgodzinnego grzebania, woli zapamiętać po prostu, jakie ustrojstwa leżą w tej czy tamtej przegródce.
  2. Po dwóch tygodniach mniej więcej będzie wiedział, jakie kolory lubicie. Nie, żeby pojął, co to jest do diabła barwa amarantowa, tego żaden mężczyzna nigdy nie zrozumie. Ale jeśli poprosicie go o swoją ulubioną paletkę, bo naprędce malujecie jednocześnie oczy, usta oraz paznokcie i nie macie czasu na jej odszukanie, skojarzy z grubsza, co najczęściej widział na waszych powiekach, licach bądź wargach i jest spora szansa, że mimochodem znajdzie w kufrze właśnie to, czego potrzebujecie. A wtedy poczujecie się niczym gwiazda filmowa, która ma własnego niewolnika od podawania kosmetyków. Świetne uczucie, prawda?
  3. Gdy już macie wybranka serca, który jako tako orientuje się w temacie, możecie bez strachu wysłać go do sklepu nie tylko po mleko i bułki, ale także po wasze ulubione przybory do malowania. W drogerii nie będzie już krążył niczym dziecko we mgle, w końcu mniej więcej wie, jak wygląda róż, korektor, tusz i cień, zatem najczęściej wystarczy mu podać nazwę tego, czego szukacie, on w razie wątpliwości z pewnością do was zadzwoni. A wy oszczędzicie mnóstwo czasu - podczas gdy on buszuje pośród półek w Douglasie, wy macie chwilę dla siebie i możecie na przykład obejrzeć Seks w Wielkim Mieście, którego on nie znosi i marudziłby wam podczas seansu nad uchem. I wilk syty, i owca cała.
  4. Teraz najważniejsze - dla was i dla niego. Musicie wiedzieć, że każdy facet, nawet ten, który zna swą drugą połówkę już od trzydziestu lat, nigdy nie wie tak naprawdę, co kupić kobiecie w prezencie. Szerokość bioder nie jest stała, zaś rozmiarówki w sklepach diametralnie się od siebie różnią, a faceci nie pytają przecież o to, czy ukochana nosi obecnie 36, czy raczej 42. Do tego moda zmienia się (przynajmniej z męskiej perspektywy) co dwa dni, tak więc niespodzianka w postaci sukienki kończy się często koszmarem i w efekcie spaniem na wycieraczce, bo okazuje się, że biedny chłop ma swą lubą za grubasa lub kupił jej coś, co jest już zupełnie passe. Kwiatki są raczej jedynie dodatkiem, więc lichy wiecheć róż kupionych na ostatnią chwilę też raczej nie zachwyci. Biżuteria - owszem, to trafiony zakup, ale ktoś, kto znajduje się poza listą 100 najbogatszych rodaków raczej nie wybiera się co miesiąc do Kruka czy Aparta, by uradować swą wybrankę. Jedynie ci, którzy mają kosmetykomaniaczkę w domu, są kryci z każdej strony. Nieważne, czy wejdą do Maca, Inglota czy do innego sklepu wypełnionego po brzegi szminkami, kremami, meteorami i resztą tałatajstwa- zawsze znajdą jakiś prezent. Bo kosmetykomaniaczce nigdy dość, a nawet, jeśli akurat ukochanemu powinie się noga i nie do końca utrafi z prezentem, i tak nie będzie obrażona, bo przecież można takowy produkt zrecenzować, wystawić na wymiankę bądź na Allegro. I tak właśnie nauczyłem się kochać wszelakie drogerie - a dzięki temu, prowadząca tego bloga prawdopodobnie kocha również mnie. No bo który facet nie dość, że kupuje jej czasem coś fajnego, dodatkowo wyręcza ją w pisaniu notatek, gdy ona nie ma na to czasu?
Pozdrawiam. Pamiętajcie - dbajcie o swego Lubego bardziej, niż 
o same siebie. Opłaci się wam.

41 komentarzy:

  1. dawno się tak nie ubawiłam, jak podczas czytania tej notki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekkiego pióra zazdroszczę lubemu od dawna. :) Kiedyś też takie miałam, ale potem poszłam na prawo, gdzie wszelkie powtórzenia i proste zwroty są na porządku dziennym i już nie mam niestety. :( :P

      Usuń
  2. Dobry post:) Mój zna się się prawie na wszystkich pędzlach. Czasem weźmie ten do pudru i udaje że używa :P A ja go ochrzania, że mi brudzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, mój zna najlepiej te, które mają jakąś cechę szczególną, np flat top, czy skunks. :)

      Usuń
  3. och moj M, nie moze zdzierzyc mojeego pokoju mowi ze to glupota miec tyle, tego tamtego:P wiec nie wydaje mi sie ze watpie by zostal moim niewolnikiem@:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, mój też taki kiedyś myślał, ale obecnie stwierdził, że nie warto pytać, trzeba zaakceptować. ;P

      Usuń
  4. Super post :)
    Pocieszający i zabawny.

    OdpowiedzUsuń
  5. ahaha uśmiałam się, świetny artykuł ; D

    ALE: mój ukochany chętnie (czasmai nawet sam) myje moje pędzle i czyści lusterka. (ale to raczej w celu jakiegoś eksperymentu)
    niekeidy poluje na standy le essence
    czasami nawet potrafi mi powiedzieć, że czegoś brakuje (chociaż ostatnio czesto jest to czerwona szminka)
    odróżnia kolory, a nawet wie co to "nude" w slangu kolorów.
    wie kto jest zle pomalowany ; ) (i domyślnie wie że oczywiście ja - dobrze)
    sam zatrzymuje się przy nazwie: inglot, sephora i douglas - anwet już nie pyta "chcesz wejść?" bo to jasne że chcę.

    to wspaniałe, ze można mężczyznę nauczyć tylu rzeczy ; ) a on jest wdzięczny, że wtajemniczasz go w swój świat i może w części mówić twoim językiem ; )

    Będę pielęgnować i dopieszczać, bo przecież nigdy nie będzie zazdrościł mi szminki (jak inna kobieta) ;)

    ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łukasz też czyści pędzle, ale nie z własnej woli tylko na prośbę. :) Na polowanie na LE Essence i Catrice wysyłam Go regularnie. :) Kolorów udaje, że nie rozróżnia, ale wiem, że robi to specjalnie, żeby się ze mną droczyć, że tylko kobieta jest w stanie nazwać jakiś kolor oliwkowym, czy turkusem, a dla niego to będzie zielony lub ewentualnie zielony wpadający w... ;)

      Usuń
  6. Przeczytałam dwa razy! Super post! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. zabawna notka:)
    a mój Tż nie lubi kupować, oglądać a nawet rozmawiać o kosmetykach;/ no i jeszcze nie widział mojego całego kosmetycznego arsenału;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do Łukasza cały czas gadam o tych kosmetykach i - jak rasowa kobieta - nie zwracam przesadnej uwagi czy słucha (sama na jego miejscu pewnie bym nie słuchała ;)). Ale On jakieś piąte przez dziesiąte wyłapuje, bo potem zaskakuje mnie idealnym prezentem. :D

      Usuń
  8. hahaha genialny post :D muszę go pokazać mojemu ukochanemu :D choć muszę przyznać, że ja też na mojego Mężczyznę nie mogę narzekać i chociaż w kwestiach kosmetycznych jeszcze trochę spróbuję go doedukować, to najważniejszym jest to, że przekonałam go bez problemu do pomysłu, że wraz z moją przeprowadzką do niego w naszej sypialni pojawi się toaletka ;) mało tego - on sam stwierdził, że ona jest za mała dla mnie i że będziemy musieli dokupić szafkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja póki co mam tylko biureczko i udajemy, że to toaletka, bo za jakiś czas będziemy się przeprowadzać i najzwyczajniej w świecie nie wiem, co wtedy będzie mi się podobać. ;)

      Usuń
  9. Hahaha:D Jeszcze więcej takich postów:D

    OdpowiedzUsuń
  10. shinybox. pl/ ?ref=468c2eb (wystarczy usunąć spacje między wyrazami).
    Darmowe kosmetyki do testowania już w tym miesiącu. Polecam gorąco. Za nic nie płacisz :)
    Na dole klik zarejestruj się.
    Pierwsze zdjęcia shinyboxów w tym miesiącu już są.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój mężczyzna też już obcykany w tych sprawach:) Ostatnio nawet chwalił się koledze, że wie co to zalotka:P Często pomaga mi wybrać kiedy nie wiem jaki wziąć kolor itp. i zazwyczaj są to trafne wybory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że trafne, facet najlepiej wie w czym mu się będziesz podobać. :D

      Usuń
  12. Też mam takiego Lubego - w mojej pasji znalazł miejsce dla siebie - od pewnego czasu zamiast kolczyków na okazję dostaję cienie Inglota, a ostatnio nawet podpytywał o pędzle do makijażu :)
    Kochać i szanować - za to, że im się jednak chce :)

    Świetnie napisany post - lekkie pióro ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. mój się w tym wszystkim gubi, ale toleruje;p wiedzial że kosmetologa bierze za żone, to i jakiś kosmetyk z delegacji zawsze przywiezie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, najważniejsze to wiedzieć czego się spodziewać. :D

      Usuń
  14. oo padłam zajebisty post!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...