Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 lutego 2012

Styczniowe "denka"


W tym miesiącu jestem z siebie zadowolona, ponieważ zużyć jest prawie więcej niż zakupów (które pokażę Wam jutro ;)).
Tak prezentuje się wszystko razem:


A teraz po kolei:


Rzeczy może nieco mniej kosmetyczne, ale o zęby również dbać trzeba. ;)


Szampon i odżywka Head&Shoulders codzienna pielęgnacja. Pisałam o nich tutaj.


Trochę pielęgnacji "prysznicowej". O peelingu przeczytacie tutaj, zaś o żelu - tu.


O odżywce przeczytacie tutaj, zaś informacje o saszetce Bielendy znajdziecie tutaj.


Dezodorant Dove (recenzja) i masło z linii Kozie Mleko firmy Ziaja (recenzję mleczka z tej linii znajedziecie tutaj).


I na koniec kilka rzecz do twarzy: mleczko do demakijażu Soraya, krem na noc do cery normalnej i mieszanej Lirene (recenzja) oraz korektor do twarzy Essence (recenzja).

A jak tam Wasze styczniowe zużycia? :)

czwartek, 22 września 2011

Wrześniowe "denka"


Wiem, że do końca września jeszcze nieco ponad tydzień, ale po pierwsze chciałam się pochwalić, bo uzbierało mi się tego sporo, a po drugie - wiem, że już więcej przez ten tydzień raczej nie będę w stanie zużyć. :) Następne notki tego rodzaju będą dodawane na początku miesiąca. :)
Chciałam też zaznaczyć, że było mi ciężko nastawiać się na zużywanie, bo jestem typem osoby, która lubi "mieć dużo". :)


Zużytych opakowań Original Source było więcej, ale zanim zdążyłam zrobić zdjęcia mama je wyrzuciła. ;)


Tonik, który bardzo polubiłam, ale teraz nie mogę go nigdzie znaleźć. Recenzja tutaj.


Recenzja tego kremu była pierwszą na moim blogu. ;)


Ja średnio lubię takie płyny do demakijażu, ten należy do mojej mamy. :) 


Moje ulubione mleczko do demakijażu. Opisywałam je tutaj. 


Krem z tej samej serii co tonik powyżej. :) Klik


Odżywka do włosów. Jeszcze jej nie opisywałam, ale recenzja na pewno się pojawi.


Maska nawilżająca opisywana była tutaj.


Krem na noc z tej samej serii co ten, prezentowany powyżej. Recenzja tu.


Peeling przeciwko wągrom. Jeden z moich ulubionych. Klik.


Odżywka do włosów. Z tej serii był też szampon, ale i po nim opakowanie wyrzuciła moja mama.


Masło awokado opisywane było całkiem niedawno. Tutaj. :)

A jak wasze zużycia we wrześniu? :)
Pozdrawiam!

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Ziaja: Kozie mleko - mleczko do ciała

Choć uwielbiam zapachy większości kosmetyków Ziaji, seria Kozie mleko jest w tym względzie moim absolutnym ulubieńcem. Oprócz recenzowanego dziś mleczka posiadam jeszcze masło do ciała (ale o nim napiszę przy innej okazji ;)).


Mleczko jest zamknięte w dosyć dużej jak na taki produkt butelce mieszczącej aż 400 ml. Cena mieści się w granicach przewidzianych dla produktów tego typu - o ile pamiętam zapłaciłam ok 15 zł za objętość prawie dwa razy większej od przeciętnej. Butelka posiada pompkę (zakręcaną i to dosyć specyficznie, a więc obawa, że "wyciśnie się w torbie" znika) i jest dosyć miękka. Sądzę zatem, że kiedy produktu będzie mało, będzie można ją najzwyczajniej w świecie rozciąć i zużyć resztkę.


Powyżej możecie przeczytać o zamierzeniach całej serii "mlecznej regeneracji" oraz obietnice dotyczące tego konkretnego produktu.
Konsystencja mleczka jest dosyć płynna. Jest równie rzadka jak balsam, ale o wiele bardziej treściwa. Jest taka kremowa i gładka, na prawdę bardzo przyjemna! Uwielbiam używać tego kosmetyku choćby po to, by poczuć to gładkie uczucie na skórze. Do tego zapach. Kosmetyczny i bardzo delikatny, łagodny. Wydaje mi się, że nie będzie drażnił nawet najbardziej wyczulonych nosów. O ile uważam, że np zapach produktów z linii masło kakaowe mógłby być lżejszy (mimo że kocham kakao) o tyle ten jest wprost idealnie wyważony!


A jak działanie? Moja skóra ma chyba dosyć podobne mniemanie o Kozim mleku co ja. Wnioskuję tak, ponieważ kiedy smaruję się mleczkiem po kąpieli dosłownie "pije" kosmetyk. A poważnie - mleczko idealnie sprawdza się do zmęczonej słońcem i przesuszonej skóry. Bardzo dobrze się rozsmarowuje, superszybko wchłania, a ciało jest po nim odświeżone, przyjemnie ochłodzone i gotowe na dalsze zmagania z latem. Kiedy używam go pod koniec dnia przyjemnie koi zmęczone mięśnie - idealnie nadaje się do masażu. Jest na tyle łagodne i delikatne, że nie boję się go używać nawet na świeżo ogolone nogi - a one są mi na prawdę bardzo wdzięczne, bo mleczko działa jak przyjemny kompres łagodząc podrażnienia.
Na prawdę polecam ten kosmetyk. Mimo iż generalnie bardziej lubię masła, w tym wypadku po stokroć wolę się mazać mleczkiem. Gdybym miała wybrać tylko jeden kosmetyk do pielęgnacji ciała, którego miałabym używać do końca życia to na pewno byłoby to opisywane dziś mleczko.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...