środa, 10 lipca 2013

Wizyta w amerykańskim Macu i recenzja podkładu do twarzy i ciała


Będąc w Nowym Jorku nie planowałam wchodzić do Maca. Nie dlatego, żeby nic mnie nie ciekawiło, ale dlatego, że widziałam, iż wizyta niechybnie skończy się zakupami, a tego baardzo chciałam uniknąć. Pech (albo podświadomość ;)) chciał, że pakując się na podróż swojego życia zapomniałam eyelinera, który jest częścią mojego codziennego makijażu, zwłaszcza wówczas, gdy zależy mi żeby szybko się zebrać. W takiej sytuacji jakiś eyeliner kupić oczywiście musiałam, bo przecież świat by się zawalił, a skoro jakiś - to czemu nie Maca? :) Mąż znalazł salon całkiem niedaleko nas i poszliśmy. I znów pech: kiedy weszliśmy do sklepu potwornie się rozpadało. Z tego powodu wizyta nie mogła się ograniczyć jedynie do wejścia, wybrania eyelinera i wyjścia, bo przecież zmoklibyśmy potwornie, a - jak wiadomo - jesteśmy z cukru. Chociaż uwzględniając sposób bycia pani, która nas obsługiwała, nawet słoneczna pogoda nie byłaby w stanie wyciągnąć nas ze sklepu bez większych zakupów.
Pani przywitała nas od wejścia miłym uśmiechem i energicznym "Hi guys, how are you" (z resztą te słowa mogłyby posłużyć do opisania wszystkich ekspedientów i kelnerów). Kiedy poprosiłam o eyeliner pokazała mi kilka i na chwilę zniknęła. Kiedy podjęłam decyzję, pani już była przy mnie i poprowadziła mnie do nowości. Opowiadała o nich tak zajmująco, że miałam ochotę wziąć wszystko, co mi proponowała. Nie było jednak presji i wystarczyła szybka informacja, że dany produkt mnie nie interesuje, by pani zarzuciła temat. Uznałam, że skoro już jestem to wezmę też podkład. Nasza sympatyczna ekspedientka wypytała mnie o wszystko i zaproponowała kosmetyk, który dzisiaj prezentuję. 


Na wstępie należy zaznaczyć, że jest to kosmetyk, który posiada średni poziom krycia i - w mojej opinii - niespecjalnie nadaje się do tłustej cery. Już na mojej - mieszanej - czasem trudno go okiełznać.  Jeżeli borykacie się z dużą ilością problemów skórnych - nie jest to produkt dla Was. Kiedy przyjechałam do domu po dwóch tygodniach jedzenia hamburgerów i picia piwa, moja skóra była w średnim stanie. Wtedy trochę pożałowałam zakupu - zwłaszcza, że wzięłam tak ogromną butelkę. Kiedy jednak uporałam się z tymi problemami, uznałam, że jest to idealny kosmetyk na lato. Podkład posiada bardzo płynną konsystencję, jakiej nie spotkałam w żadnym innym tego typu kosmetyku. Formuła jest bardzo lejąca (dlatego nie nada się do tłustej cery - kiedy moja strefa T ma gorszy dzień zdarza się, że muszę poczekać aż trochę się wchłonie, nim przejdę do dalszego makijażowania się ;)), a dzięki temu - bardzo lekka. Porządnie wklepany podkład wytrzyma upał i nie spłynie, a cera będzie wyglądać ładnie przez cały dzień.


Jeżeli chodzi o krycie to - jak już wspomniałam - jest średnie, a nawet słabe. Produkt nadaje się przede wszystkim do ujednolicenia kolorytu cery, ewentualnie zakrycia drobnych przebarwień, oraz wyrównania i wygładzenia jej. Wydaje mi się ponadto, że pory są pod nim mniej widoczne. Jeżeli chodzi o pryszcze i inne "buły", które pojawiają się na twarzy, to z nimi kosmetyk niestety sobie nie poradzi. Jeżeli macie jednego pryszcza to spokojnie można go przymaskować korektorem, ale jeżeli nieprzyjaciół jest więcej, to osobiście wolę sięgnąć po inny, bardziej kryjący podkład, bo paćkanie całej twarzy korektorem pozbawia makijaż głównej zalety, którą zapewnia kosmetyk - wyjątkowej lekkości.


Zapach jeśli w ogóle jest, to tak delikatny, że w ogóle go nie wyczułam. Nie zapycha, nie uczula (przynajmniej mnie ;)), nie warzy się, nie ściera, na twarzy wytrzymuje cały dzień. Gama kolorów jest bardzo duża - jak we wszystkich podkładach Maca, również tu do wyboru było co najmniej 12 kolorów. Ceny podać niestety nie mogę, bo na Polskiej stronie nie umiem jej znaleźć, a amerykańskiej - nie pamiętam. Wiem tylko, że nie wychodził jakoś koszmarnie drogo w przeciwieństwie do wersji zawierającej 50 ml.


Podsumowując: świetny, niesamowicie lekki podkład, idealny na lato. Nie nada się jednak dla każdego - w mojej opinii - nie sprawdzi się u osób z cerą tłustą, oraz dużą ilością niedoskonałości skórnych (zwłaszcza pryszczy). Doskonale ujednolica koloryt cery, jest bardzo trwały i wydajny. 


13 komentarzy:

  1. Kurcze szukałam kiedyś podkładu dla siebie pośród tych z MAC'a, ale wszystkie były za ciemne :( Ale u Ciebie widzę kolor super dopasowany :) Wręcz mogę powiedzieć, że nie widać żebyś miała podkład na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładnie wygląda na Twojej buzi u mnie by się nie sprawdził;) Lubie podkłady które kryją mocniej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. brzmi ciekawie tyle że ja często mam nie przyjaciół na twarzy :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za podkładami MACa ale pewnie też bym się na coś skusiła przy takiej obsłudze ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. używałam wiele produktów maca, ale jeszcze jakoś nie miałam styczności z podkładami, a nie powiem że mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja jeszcze niczego od MACa nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  7. miałam kiedyś jego próbkę, ale na mojej mieszano-tłustej cerze się nie sprawdził ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. ale tego dużo! 120 ml to ze 4 zwykłe podkłady ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ale za to ładnie wygląda na buzi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem szczęśliwą posiadaczką tego podkładu. cale szczęście nie sugerowałam się podpowiedziami pani z salonu Mac'a i sama wybrałam odcień C1 ;) (co to za pomysł, żeby słowiankom oferować różowe N?!) Podkład jest świetny, lekki, ale odpowiednio rozprowadzony wcale nie ma lekkiego krycia (spróbujcie chwilkę dłużej go wmasowywać - zmienia konsystencję, nie dość, że lepiej kryje, to jeszcze staje się bardziej "pudrowy" 0_o). Oczywiście można dokładać kolejne warstwy, ale mnie wystarcza jedna (mam piegi i przebarwienia po ciąży), w dodatku nie potrzebuję już korektora. Bardzo ładnie odbija światło, świetnie wychodzi na zdjęciach. Ostatnio malowałam nim osiemdziesięciolatkę do zdjęć. Efekt fotoszopa :D W najbliższych czasie dokupię dwa ciemniejsze kolory, bo świetnie się miesza :D

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...