środa, 23 maja 2012

Limited Edition Essence


W dzisiejszej notce chciałam Wam pokazać kilka limitowanek Essence, których zapowiedzi pojawiły się już jakiś czas temu i, z których połowa prawdopodobnie i tak do nas nie dotrze. ;) Chciałam też trochę ponarzekać. ;)

Szał pojawiania się nowości zaczął się już jakiś czas temu, jednak denerwować zaczął mnie dopiero w okolicach Soul Sista'y. Bardzo spodobała mi się ta kolekcja.

Świetnych rzeczy jest tam więcej, jeżeli jesteście zainteresowane, zapraszam tutaj (stąd też pochodzi powyższe zdjęcie ;)). Czy Soul Sista do nas wejdzie? Mam nadzieję, bo dawno nie było kolekcji, w której tak wiele rzeczy wpadłoby mi w oko.

Następnie przyszła pora na Fruity. Jej akurat niespecjalnie mi żal, ponieważ nie jest w moim stylu i jakoś nie sądzę, żebym miała z niego cokolwiek brać (no może poza jakąś szmineczką, albo cieniem ;)).
Po szczegóły zapraszam tutaj. ;)

Następnie zaprezentowano nam Rebels, które posiada naprawdę piękną oprawę, ale same kosmetyki również mnie nie zachwycają. Owszem, te błyszczyki i różyk są niezłe, ale generalnie jest mi obojętne, czy kolekcja wejdzie do nas, czy nie.

Konkrety? Zapraszam tutaj.

Ostatnia, którą zobaczyłam to New League. Początkowo wydawała mi się nudna (może poza tym przepięknym pudrem ;)), ale z każdym kolejnym rzutem oka podoba mi się coraz bardziej. :) Myślę, że skuszę się na cienie (a raczej, na początek, jeden, ponieważ pewnie znów mnie uczulą ;)), błyszczyk, puder i któryś z lakierów. ;)


Tutaj zobaczycie całość kolekcji.

Jedno co mnie zastanawia, czy kiedyś w końcu będę w stanie wejść do Natury i kupić każdą kolekcję, na którą będę miała ochotę. Essence jest firmą, której strategia marketingowa nie pozwala mi kupić połowy kosmetyków, które chcę. Mam tutaj na myśli zarówno to, że sporo limitowanych kolekcji nie dociera do Polski (a przecież popyt jest, każdy stand z Essence'ową limitką jest całkowicie przebrany), jak i to, że te, które docierają, rozchodzą się w mgnieniu oka. Uważam, że to śmieszne, że w dzisiejszych czasach, firmie, która jakby nie było jest nastawiona na zysk, może braknąć produktów na półkach, a ona nie robi nic, by ilość tę szybko uzupełnić w sposób proporcjonalny do popytu! Może producent chce, żeby ludzie walczyli o kosmetyki, ale było nie było, traci na tym on. Kiedyś chodziłam do Natury 3 razy dziennie, bo bardzo zależało mi na jednym kosmetyku, a i tak nie udało mi się go dostać. ;) Ja rozumiem, że jest to produkt limitowany, ale przecież przymiotnik "limitowany" nie musi oznaczać ograniczonej (i bardzo małej) liczby sztuk, lecz po prostu fakt, że produkt dostępny jest w sklepie tylko w oznaczonym czasie! 
Wystarczy tej mojej tyrady. Teraz pora na Was. Co myślicie? :)


24 komentarze:

  1. jakos limitki Essence mnie nie poywają...Kochana wyslalm Ci maila wczoraj :*

    OdpowiedzUsuń
  2. mi szał zakupów pod szyldem essence minął i to chyba bezpowrotnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam już coraz mniej cierpliwości, ale jakoś dalej nie umiem się powstrzymać. ;)

      Usuń
  3. Też mnie to nieco dziwi, bo ewidentnie jest popyt na Essence.

    OdpowiedzUsuń
  4. mam podobne zdanie co monica i Osession - essence przestał mnie kręcić, tak samo jak ich limitki. może coś tam zakupię, ale nic z tych kosmetyków nie jest moim "must have" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przyznam szczerze, że większość tych kosmetyków kupuję, bo albo zauroczą mnie opakowaniem, albo po prostu odzywa się ode mnie dusza kolekcjonera. :)

      Usuń
  5. Ja mieszkam w Niemczech, w moim Rossmannie bardzo powoli się rozchodzą limitki, najczęściej można je dostać już w promocji, ja dzisiaj kupiłam z Soul Sista bronzer w płynie za 1.30, lakier, ten brązowy za 0,80 i ten złoty błyszczyk w tej samej cenie. Limitka New League baaardzo mi się podoba, chyba kupię wzystko:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej przemawia do mnie Fruity i Soul Sista, genialne ach!! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj zgadzam się, dobrym 0przykładem był rozświetlacz z limitowanki Crystalliced. To była sztuka by go kupić- zwykle jak się przychodziło, to już nie było niczego. No i wkurza mnie to, że wiele limitek nie dociera do Polski. Co to ma być, Polska to na serio jakieś wygwizdowie w Afryce, gdzie kury chodzą drogami, a krowa zagląda Ci przez okno? o.O Powinni to zmienić... ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się w 100%! Dla mnie to też jest niepojęte, formy prześcigają się w wymyślaniu nowości, promocjach, oprawie graficznej, chwytach marketingowych żeby tylko skusić klienta, a tutaj mamy na odwrót;). Wszyscy chcą ale nie ma! Jakiś czas temu też strasznie polowałam na limitki, dzwoniłam, jeździłam, ale po jakimś czasie mi to po prostu zbrzydło..Teraz jak jest i akurat jestem w Naturze/Duglasie to kupię, ale jak nie ma to nie poluję, trudno. Znudziły mi się te wyścigi:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam Naturę dosyć blisko, więc często wpadam, ale też ten największy szał już mi minął. Przez to ostatnio załapuję się głównie na błyszczyki, ale i tak jakoś straszliwie nie żałuję. ;)

      Usuń
  9. Soul Sisty nie będzie, Fruity ma być przed wakacjami w Naturach, A new league od czerwca w Rossmannach. Z Rebels (a nie Rebel) jest cudowny róż (praktycznie od każdego swatcha ślinka cieknie) i oczywiście nie będzie jej w Polsce.
    To nie polityka Essence powoduje niedobór limitek, a sama Natura. W Czechach czy na Słowacji, gdzie są dmy jest ich znacznie więcej. Natura ma swoich speców od wybierania beznadziejnych limitowanek, które podobno są dostosowane do gustów Polek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Dzięki za zwrócenie uwagi na literówkę. :)
      2. Słyszałam właśnie kiedyś o tych specjalistkach z Natur. ;) W sumie to co napisałam o Essence należałoby w takim razie odnieść do nich. ;)

      Usuń
  10. cienie z fruity to buble niesamowite- pisałam o nich u siebie, bronzer w płynie soul sista kupiłam kilka tygodni temu i jest swietny- a najlepsze jest to, że...wyprodukowany w ...Polsce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, wiadomo - co polskie - najlepsze. :)

      Usuń
  11. popieram! to nie do pomyślenia :/

    OdpowiedzUsuń
  12. ja się zgadzam w 100%! chociaż też wiele zależy od drogerii, ale tak czy inaczej z pewnymi kosmetykami jest naprawdę cieżko

    OdpowiedzUsuń
  13. Cała nadzieja w Rossmanach. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. fruity ! <3
    a co do dosteonisci czy ktos wie czy kosmetyki essence mozna dostac w Uk ? Ja narazie sie z nimi nie spotkalam :(

    OdpowiedzUsuń
  15. uwielbiam limitowanki z essence ale w mojej małej miejscowości jest zawsze mało z tych limitowanek i późno są u nas;/

    ale ogólnie podoba mi sie kilka rzeczy ;)
    muszę o nie walczyć

    OdpowiedzUsuń
  16. z fruity mam jeden cień(jest praktycznie transparentny) i żółty lakier, który jest cudowny...a jeszcze idą do mnie 2 bronzery z soul sista i a new league i już się doczekać nie mogę;) szkoda tylko, że cześć limitek jest dostępnych tylko przez allegro

    OdpowiedzUsuń
  17. ja bym bardzo chciala z Fruity te cienie ale chyba ich się nie doczekam w sprzedarzy :p

    OdpowiedzUsuń
  18. ach,te produkty z limitek są świetne. :3 już się napaliłam na:Bronzer z Soul Sisty,niebieski liner z Soul Sisty,zielony cień z Fruity,bronzer z A New League i taki 'kermitowy' lakier z Rebels. oj będziemy kupować. : D szkoda tylko,że tak mało limitek do nas dociera. modlę się o Soul Sistę,bo wiem,że Fruity będzie za niedługo. a A New League znajdę w Rossmannie. ;d szkoda tylko,że nie wiem co z Rebels. aż czasem żałuję,że nie mieszkam w Niemczech. :<

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...