poniedziałek, 25 lutego 2013

O polskich stronach firm kosmetycznych


Zacznę od tego, że leżę chora poza swoim mieszkaniem i z dala od komputera, na którym trzymam trochę rezerwowych zdjęć produktów do recenzji. Mimo tego bardzo chciałam dodać dziś jakiś post, ponieważ jest to jedyne twórcze zajęcie, na jakie miałam dziś ochotę. Uznałam zatem, że rozejrzę się po stronach internetowych moich ulubionych firm i zrobię zestawienie nowości. Zaczęłam przeglądać i po raz kolejny się zirytowałam.


Dlaczego? Bo polskie strony nie są aktualizowane. Naprawdę nie rozumiem takiego działania firm. Teraz, kiedy Internet jest głównym sposobem dotarcia do potencjalnego klienta, wydaje się, że jest to po prostu marnowanie potencjału.
Kiedy wchodzimy na zagraniczne strony: Benefit, Urban Decay, Sigma, Estee Lauder pierwsze na co pada nasz wzrok to zakładka w stylu "What's new?". Klikamy, a tam znajdujemy produkty, które rzeczywiście zostały świeżo wprowadzone do oferty. Ktoś mógłby powiedzieć: pewnie, drogie marki uzupełniają swoje strony. Ale kiedy zerkniemy na stronę Essence, widzimy, że również firma z najniższej półki cenowej potrafi zadbać o swoje interesy. Obrazek z nowościami jest widoczny, limitowane edycje regularnie aktualizowane, a dodatkowo wrzucane na stronę główną. Co ciekawe, nawet strona nastawiona na język polski trzyma poziom. Jasne, zdarza się, że pojawiają się tam rzeczy, których nikt na oczy nie widział (jak np. edycja Fantasia, która wisiała jako aktualna przez dobry miesiąc, a w naszych sklepach nie sposób było jej uświadczyć), ale generalnie kiedy na nią wchodzimy, mamy szanse uzyskać rzetelne informacje.
Żeby nie być gołosłowną napiszę konkretnie co znajdziecie na polskich stronach kilku przykładowych marek.
Na stronie Sensique posiadamy zakładkę "nowości". Ostatni news pochodzi z 10 grudnia zeszłego roku.
Kobo prezentuje nam całkiem profesjonalnie i elegancko wyglądającą stronę. Klikamy "nowe trendy" i znajdujemy "najnowsze" kolekcje: wiosna/lato 2012, jesień/zima 2011, wiosna/lato 2011. Część z tych kosmetyków pewnie straciła już datę ważności. :)
Na stronie My Secret widzimy promocję, która faktycznie obowiązuje! Wszystko podane w uroczy sposób. Szacunek!
Ostatni news na stronie Manhattan Polska, pochodzi z 4 lutego. Nie jest najgorzej, ale nowy sezon zbliża się wielkimi krokami. Myślę, że nic by się nie stało, gdybyśmy znaleźli tam chociaż zdjęcia zapowiedzi. 
Witryna Inglota posiada zakładkę "nowe produkty", która niestety jest pusta. Ja rozumiem, że niekoniecznie muszą wprowadzać co miesiąc coś nowego, ale mogliby wrzucić tam chociaż to, co rzeczywiście jest u nich "najmłodsze", żeby ktoś, kto nie odwiedzał ich strony od jakiegoś czasu mógł się zorientować.
Jeżeli chodzi o pielęgnacje to strona Lirene również zasługuje na pochwałę. Nowości pokazane są w przystępny i estetyczny sposób. Brawo!
Strona Farmony nie posiada zakładki z nowościami.
Podobnie sytuacja przedstawia się na stronach Biodermy i Miraculum.
La Roche-Posay "trzyma poziom" zarówno na polskiej, jak i zagranicznej stronie.


A ten obrazek stąd

Uważam, że z racji prowadzenia tego bloga, znam ofertę wielu firm kosmetycznych. Uważam, że skoro ja nie potrafię się odnaleźć na nieczytelnych i często nieaktualnych stronach, to nie uda się to tym bardziej tak zwanemu "przeciętnemu konsumentowi". Bo to nie może być tak, że w dzisiejszych czasach stworzymy stronę i zostawiamy ją bez zmian. W Internecie wiadomość jest "stara" już na drugi dzień od opublikowania, więc strona, na której nic się nie dzieje po prostu nie ma racji bytu. Dobrym sposobem na szybkie dotarcie do klienta, jest facebook, ale przecież nie wszyscy są zarejestrowani w tym portalu. A nawet jeżeli są, to osoby, które - z racji dobrej sytuacji materialnej - wydają w drogeriach najwięcej pieniędzy, na pewno nie spędzając na nim całego dnia szukając nowości.
Uważam, że gdyby producenci zadbali o atrakcyjność stron, by wszelkie nowości pojawiały się na nich w pierwszej kolejności, konsumentki zamiast przeglądać portale z taką tematyką związane, po prostu wchodziłyby na ich witryny. A wiadomo, że jak baba napatrzy się na coś, to nawet jak produkt rozczaruje ją w drogerii to czasem z rozpędu weźmie. :)

Powyższa notka nie jest przemyślanym artykułem, czy innym felietonem, ale zbiorem moich luźnych obserwacji, może miejscami nieco chaotycznych. Tym niemniej postanowiłam ją opublikować, bo jestem ciekawa Waszego zdania na ten temat. Czy Wam też brakuje dynamiki i przejrzystości na większości polskich stron firm kosmetycznych, czy wolicie dowiadywać się o nowinkach z innych źródeł? Dajcie znać!




PS. Chciałabym zaznaczyć, że nie jestem typem narzekacza na nasz kraj (wiecie, hasła w stylu: "ta nasza Polska, to drugi/piąty/ósmy świat), ba! Przeważnie bronię go przed takowymi ile sił, ale faktem jest, że czasem czuję się tu jak konsument drugiej kategorii.

26 komentarzy:

  1. Też już się z tym kilka razy spotkałam. Szukałam produktu, który blogerki pokazywały jako "nowości"/"limitowanki", a na stronach na ich temat cisza. Powinni dbać o klientów, bo skoro podają adres strony internetowej na produktach, to powinni pamiętać o ich aktualizacji. Bo po co mi ich strona, jeśli niczego nowego się tam nie dowiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! A to chyba najtańszy sposób dotarcia do klienta. W dzisiejszych czasach nawet do moderacji nie potrzeba profesjonalnych informatyków, bo jest to coraz prostsze, więc naprawdę nie rozumiem.

      Usuń
  2. Całkowicie się z Tobą zgadzam;/ Strasznie wkurzają mnie firmy, które potrafią przez parę miesięcy ich nie aktualizować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I przez to tracą odbiorców. Bo portale donoszą o ich nowościach szybciej niż oni. Po co wchodzić na stronę, skoro portal dysponuje świeższymi informacjami?

      Usuń
  3. masz racje i jak najbardziej się z Toba zgadzam - to przykre,ale czesto blogi są JEDYNYM źródłem informacji o nowych kosmetykach- przynajmniej dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, a blogerki też niezbyt często otrzymują informacje od firm. A jeśli ja osobiście taką otrzymuję, to publikuję ją tylko wtedy, kiedy temat mnie interesuje. Fakt, że nie interesuje mnie, nie oznacza, że nie zainteresuje nikogo, bo ktoś może wręcz czekać na takiego newsa. Ze strony dowiedziałby się tego w 5 sekund, a w sytuacji, w której nie przegląda portali, może nie dowiedzieć się wcale.

      Usuń
  4. Zauważyłam to samo, co Ty niestety;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście to się zmienia. Powoli i z mozołem, ale zawsze. ;)

      Usuń
  5. Świetny post, podoba mi się ten Twój wywód na ten temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. W 100% się zgadzam. Jedynym sposobem na "ogarnięcie" nowości jest odwiedzanie innych blogów, które współpracują z tymi firmami albo udanie się do sklepu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przecież w sklepie udzielają informacji na temat tego co już mają na stanie. Zapowiedzi mogłyby pojawić się już kilka miesięcy wcześniej i kusić. :)

      Usuń
  7. Też mnie to irytuje. Ja uwielbiam, wręcz kocham wyszukiwac informacje o nowościach a zamiast na 'profesjonalnych stronach' (nie obrażając nikogo, bron Boże! chodzi mi po prostu o te markowe strony) znajduję je jedynie na blogach, gdy PRowcy wyślą nam informacje prasowe na MAILA... zamiast skupic się na aktualizacjach stron... :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Albo na jakichś zeberkach, lamode itp.

      Usuń
  8. Niestety, ale masz racje:(. Niby wszystko wygląda ładnie, ale jakby się zagłębić, to tak naprawdę niewiele na tych stronach jest. Dobrym pomysłem jest prowadzenie blogów firmowych, FB jak dla mnie jest niefajny, bo nie każdy się w nim potrafi odnaleźć. Co jak co, ale blogi to zdecydowanie bardziej aktualne źródło wiedzy.
    Mnie się całkiem podobają strony Joanny, Tołpy i Lirene.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - aktualne, szybko dociera do czytelników (bo można dodać do blogrolla), a oprócz tego jest banalnie proste w obsłudze i darmowe.

      Usuń
  9. Powiem Ci szczerze, że ja rzadko wchodzę na polskie strony internetowe firm kosmetycznych. Informacje czerpię głównie z blogów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A blogi wcale nie zawsze mają świeże informacje. Bloggerka nazwie nowością coś, co dla niej jest nowe, nawet jeżeli funkcjonuje gdzieś w necie od miesiąca. A strona firmy ma możliwość zamieścić to od razu kiedy ktoś podejmie decyzję o wprowadzeniu.

      Usuń
  10. Genialny post;D Święta prawda! Dlatego często wolę zamawiać produkty na zagranicznych stronkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko wtedy z ceną przesyłki gorzej. :P

      Usuń
  11. Podpisuję się pod tym postem obiema rękami - rzadko zaglądam na polskie strony firm kosmetycznych, bo i tak nigdy nic nowego tam nie ma. No, prawie nigdy, na tyle rzadko, że nie opłaca się regularnie zaglądać. A szkoda, przecież to też jest jakaś forma reklamy. Aktualizacja chyba nie zajmuje aż tak dużo czasu..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to jedna z lepszych form reklamy. Jedna bloggerka podchwyci i już fala idzie po całym, światku. A regularne aktualizacje na pewno wpłynęłyby na ilość odwiedzin. Jeżeli wchodziłabym na stronę raz w tygodniu i zawsze byłoby coś nowego (nie mówię ofc. wyłącznie o nowych produktach) to, ponieważ lubię być dobrze poinformowana, na pewno wchodziłabym jeszcze częściej.

      Usuń
  12. Większość firm przeniosła się na FB. I o ile informowanie o nowościach na fanpage'ach uważam za dobre, sądzę, że to za mało. FB jest chaotyczny, dziś informacja jest, jutro zostaje zepchnięta w dół przez mniej ważne posty i przedzieranie się przez oś czasu nie wiedząc nawet, czy coś tam znajdziemy, jest bardzo niewygodne.
    Strony powinny być aktualizowane. Dla mnie to zresztą także laurka, jaką firma sama sobie wystawia. Większe zaufanie mam do tej, która ma profesjonalnie zrobioną i często aktualizowaną stronę, niż tej, gdzie w marnym szablonie wiszą newsy sprzed roku czy dwóch.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100% w obu kwestiach!

      Usuń
  13. Tez nie jestem typem narzekacza, ale to dotyczy nie tylko stron kosmetycznych. I zgadzam się - poważne przeoczenie i myślę, ze poważna strata dla firmy. Nie tylko wizerunkowa.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przyznaję rację, na wiele stron po prostu nie zaglądam bo wiem, że nic się tam nie dzieje;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...