niedziela, 9 października 2011

Manhattan: Clearface, compact powder


Powyższe zdjęcie zdradza, że kosmetyk, który wam dziś pokażę jest raczej wysłużony. ;) A dlaczego? Ponieważ go uwielbiam i jest moim absolutnym faworytem, jeżeli chodzi o pudry (co wcale nie znaczy, że nie będę szukać dalej - a nuż trafi się lepszy? :)).


Produkt zamknięty jest w plastikowym opakowaniu. Niespecjalnie solidnym - kiedy mi spadło puder oczywiście pokruszył się. Udało mi się jednak go naprawić. ;) Do kosmetyku dołączona jest gąbeczka w nietypowym kształcie. Ja niestety swoją wyrzuciłam, możecie jednakże zerknąć chociażby tu jeżeli ów kształt was interesuje. Nie ma lusterka, co jest dla mnie minusem. Chętnie widziałabym ten puder w jakiejś ładnej puderniczce. :) Zapach był pudrowy, obecnie - wskutek naprawy - jest alkoholowy (lekko ;)).


Powyżej opis producenta.
Kosmetyku tego zaczęłam używać w okresie, gdy miałam drobne problemy z cerą. Skusiło mnie właśnie działanie antybakteryjne oraz zwalczanie pryszczy. Czy się sprawdziło? Aby niczego nie pominąć omówię wszystkie obietnice od myślników:
- długotrwałe matowienie - jak najbardziej, zgadzam się w pełni,
- pokrycie niedoskonałości bez zatykania porów - pokrycia niedoskonałości nie wymagam (od tego jest korektor ;)), zatykania porów absolutnie nie zauważyłam,
- cera wygląda na równomiernie oczyszczoną i gładką - wiadomo, że cera "z problemami" nigdy nie będzie wyglądać na oczyszczoną i gładką... puder rzeczywiście poprawia jej stan, ale nie spodziewajmy się, że po jego użyciu wszystkie pryszcze znikną jak ręką odjął,
- zwalcza pryszcze i zapobiega powstawaniu nowych - trudno ocenić mi czy zwalcza (bo przeważnie używałam na takiego "potwora" kilka innych kosmetyków), ale używając go wypryski rzeczywiście rzadziej się pojawiały,
- działanie antybakteryjne - skoro wypryski rzadziej się pojawiały, mogę się domyślać, że występuje. ;)
Dodatkowo olbrzymim plusem kosmetyku jest fakt jego występowania w wielu odcieniach. Ten posiadany przeze mnie jest już dosyć jasny, a na pewno "na stanie" był jeszcze co najmniej jeden jaśniejszy odcień (a szczerze powiedziawszy wydaje mi się, że dwa lub więcej, ale nie jestem tego pewna na 100%).


Powyższe omówienie obietnic producenta może się wydawać niezbyt entuzjastyczne, ale to dlatego, że - w mojej opinii - producent ujął je nieco niefortunnie. Clearface to naprawdę bardzo dobry puder - dla cery mieszanej, czy tłustej z tendencją do wyprysków - prawdopodobnie najlepszy jaki miałam. Ale uważam, że żaden kosmetyk nie sprawi, że skóra z pryszczami będzie wyglądać jak skóra bez pryszczy - owszem, może poprawić jej kondycje i Clearface dokładnie to robi. Jednocześnie matuje i zapobiega powstawaniu pryszczy. Nie zapycha, a więc nie dokłada nam dodatkowych problemów. Zdecydowanie polecam.

9 komentarzy:

  1. A ja go nie miałam ale chetnie bym go kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. super :) kiedyś się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. z pewnością skuszę się na niego z czasem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podkradam go zawsze przyjaciółce ;) Idealnie sprawdza się u mnie z cięższymi podkładami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie się nie sprawdził niestety :( zdecydowanie wolę ten z Maybelline ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie lepsza i nieco droższa wersja Synergena :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...